Szemrane towarzystwo...

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Sesję Rady Powiatu Grójeckiego z 26 lutego można podzielić na trzy części.

Pierwsza to próba uzasadnienia decyzji o zerwaniu umowy z Urzędem Marszałkowskim w sprawie dotacji na budowę drogi z Bikówka do Uleńca. Druga to super szybkie, bez dyskusji czy nawet refleksji przegłosowanie kilku uchwał. I trzecia część – kuriozum. Nigdy dotychczas nie zdarzyło się, aby rządzący powiatem publicznie grozili mediom - bo określenie nakłaniali, nie jest tu na miejscu – nakazywali, aby ukazujące się w lokalnej prasie materiały były zgodne z linią i na bazie tego, co im przekaże władza... Każda własna, niezależna broń Boże myśl, to... zdrada.

Od razu przypomniał nam się rysunkowy żart, na którym przy komputerach siedzi kilku dziennikarzy, a jakiś partyjny bonza krzyczy: Nie myśleć! Pisać! Ale o tym w innym miejscu... Zajmijmy się kwestią rezygnacji przez starostwo z dotacji 1 037 000 zł, jakie powiat miał otrzymać od Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego na wybudowanie 1500 m drogi z Bikówka (od „50”) do skrzyżowania na Dębie. W poprzednim numerze „ŻG” napisaliśmy: Nie kiwnęli palcem, a droga i tak będzie. Niestety, kiwnęli...
 
Jesteśmy za, a nawet przeciw
9 lutego delegacja powiatu grójeckiego, na czele z zastępcą starosty Dariuszem Piątkowskim, podpisała umowę z Urzędem Marszałkowskim na budowę wspomnianej już drogi z Bikówka do Uleńca (a dokładniej przebudowa drogi powiatowej Szczęsna – Rożce na odcinku przez wieś Bikówek o długości 1,5 km). Wydawało się, że za chwilę ogłoszony zostanie przetarg i ruszą roboty. Ktoś jednak przebudził się w obozie rządzącym – jak to, tuż przed wyborami (inwestycja miała być zakończona do końca lipca) popieramy inicjatywę opozycji!? To niedopuszczalne!

Widocznie padły mocne słowa pod adresem włodarzy powiatowych, gdyż już 14 lutego, a więc pięć dni po parafowaniu umowy dotarły do nas „słuchy”, że... drogi jednak nie będzie. Najciekawsze było to, że zanim sprawę omówiono na sesji rady powiatu, zorganizowano spotkanie z mieszkańcami okolicznych wsi (nie informując o tym radnych opozycyjnych), powiadamiając ich, że zrezygnowano z budowy drogi. Nie wypada przytaczać, co powiatowi notable musieli wysłuchać podczas tego spotkania. Z pewnością decyzja o odłożeniu inwestycji ad kalendas graecas głosów im w zbliżających się wyborach nie przysporzy (nic nie dało także powtórne spotkanie w tej sprawie w siedzibie starostwa).
 
Podpisał, nie czytał
Trzeba było wyszukać pretekst, powód zerwania umowy. Wydawało się, że znaleziono idealny... Podczas sesji rady powiatu zastępca starosty (a później sam starosta Marek Ścisłowski) stwierdził, przynajmniej tak wynikało z kontekstu, że marszałek Adam Struzik po prostu chciał ich oszukać. Wielokrotnie bowiem zwracali się do Urzędu Marszałkowskiego o przesłanie regulaminu przyznawania dotacji na budowę dróg powiatowych na Mazowszu i takiego dokumentu nie uzyskali. Wicestarosta pojechał więc do Radomia nieświadomy(z sali podczas sesji padło nawet stwierdzenie: „ciemny jak tabaka w rogu”). Sam zresztą powiedział, że przed podpisaniem umowy nie czytał...

Radni opozycyjni zastanawiają się więc, czy złożyć doniesienie do prokuratury (wystąpią w roli „sygnalistów”), o niedopełnienie obowiązków służbowych. W głowie się bowiem nie mieści, aby urzędnicy poważnego urzędu, reprezentujący kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, podpisywali dokumenty tej wagi, uprzednio ich nie czytając. Zgroza!
 
To był przekręt...
Ale cóż, naszym urzędnikom się to zdarza, jak widać. Grunt, można powiedzieć, że w porę się opamiętali i temu „szemranemu towarzystwu spod znaku koniczynki” (to określenie padło od stołu prezydialnego) się nie dali. Na czym więc to „oszustwo” polegało? Otóż Urząd Marszałkowski dotacje 100 mln zł na budowę i modernizacje dróg woj mazowieckiego musiał podzielić na dwie raty. W roku 2018 wypłacana ma być „tylko” kwota 50 mln zł, a druga część z budżetu 2019 r. Nasi powiatowi prominenci doszli do wniosku, że to jakiś przekręt i marszałek Struzik może tej drugiej części dotacji nie wypłacić (a jak mu się nasza droga nie spodoba...). A tak w ogóle skąd wiadomo, że w 2019 roku będzie jeszcze marszałkiem?
 
A on wiedział, nie powiedział...
Całkowicie rozumiemy tok myślenia zarówno starosty Marka Ścisłowskiego, jak i jego zastępcy Dariusza Piątkowskiego. Uzasadnienie decyzji o zerwaniu tak niepewnej w realizacji umowy jest nawet logiczne. Zawsze przecież istnieje ryzyko, a w tym przypadku – jak obaj twierdzą – musieliby przez kilka miesięcy kredytować Urząd Marszałkowski. Argument radnych opozycyjnych, że można byłoby na te kilka miesięcy wziąć ewentualnie kredyt - podziałał jak czerwona płachta na byka. Zbyto też milczeniem argument, że w przetargu można było zawrzeć punkt o odłożonej płatności. Gdyby firmy odmówiły, byłby to świetny powód do rezygnacji z umowy. A tak...
Najgorsze jest w tej całej sprawie to, że starostwo zapewne doskonale wiedziało o niuansach regulaminu dotyczącego budowy dróg powiatowych woj. mazowieckiego.W innym przypadku można byłoby mówić o urzędniczym przestępstwie. Od października bowiem ubr. wspomniany regulamin „wisiał” na stronie Urzędu Marszałkowskiego.
 
Jesteśmy wyjątkowi
Dodajmy, że na 36 powiatów woj. mazowieckiego, tylko dwa zrezygnowały ze współpracy z Urzędem Marszałkowskim w sprawie dotacji na budowę dróg. Gdy jeden z radnych opozycyjnych spytał, czy w zaistniałej sytuacji można powiedzieć, że tymi 34 powiatami rządzą głupcy? Wicestarosta Piątkowski bez wahania mu przytaknął.

Leszek Świder

Ostatnio zmieniany piątek, 30 marzec 2018 11:26

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account