Wszystko, czego dziś chcę...

Wszystko, czego dziś chcę... fot. youtube
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Z Izabelą Trojanowską rozmawia Sławek Drygalski

Jestem malarzem nieszczęśliwym - śpiewały dokładnie pół wieku temu Czerwone Gitary…
Wiem co masz na myśli. Jako dziecko marzyłam by zostać malarką. Mama wspominała, że wystarczyło dać mi kartkę i ołówek i już była cisza w domu, a ja cała byłam pochłonięta rysowaniem. Nawet gdzieś tam były marzenia o Akademii Sztuk Pięknych. Mama jednak lubiła jak śpiewałam. Sama marzyła kiedyś o karierze baletnicy, jednak po wojnie sytuacja gospodarcza w kraju i życie osobiste nie pozwoliły zrealizować tych planów. Tak więc już po ósmej klasie zaczęłam uczęszczać na balet i do szkoły muzycznej. Ale z drugiej strony mój ojciec niechętnie patrzył na te moje wokalne popisy...

Aż tu nagle przyszedł rok 1971 i zostałaś wybrana na festiwal Pieśni Sakralnej w Chorzowie. I co na to tata?
Od razu muszę nadmienić, że jestem wychowana w duchu katolickim - głównie dzięki mojemu tacie. W każdą niedzielę, odświętnie ubrani, w towarzystwie moich dwóch starszych braci braliśmy udział we mszy św. Mama w tym czasie najczęściej przygotowywała obiad. Tak więc gdy zaproszono mnie na Festiwal Pieśni Sakralnej, oczywiście pojechał ze mną tata. A tam spotkało go coś bardzo wzruszającego. Otrzymałam nagrodę im. Św. Maksymiliana Kolbego z rąk samego kardynała Karola Wojtyły, a mój ojciec, który też ma na imię Maksymilian, dostał wielkie podziękowania za piękne katolickie wychowanie córki. Po tym wydarzeniu tata już przychylniej patrzył na moje śpiewanie. Tego się nie zapomina do końca życia, zważywszy jeszcze na fakt, że 7 lat później kardynał Wojtyła został papieżem.

Wolisz śpiewać, czy wolisz grać?
Jestem aktorką śpiewającą. Trawestując znane powiedzenie- „ aktorką się jest, a piosenkarką bywa”, śpiewanie sprawia mi wielką radość i nie wyobrażam sobie życia bez muzyki.

A masz receptę na dobrą piosenkę? Co ją powinno wyróżniać?
Jak to mawiał znakomity autor tekstów moich przebojów Andrzej Mogielnicki „dobry tekst musi pasować do muzyki jak koszula do ciała”. Rozszerzając tę myśl, tekst i muzyka muszą być spójne - a wszystko powinna wieńczyć niebanalna interpretacja piosenkarza. Na estradzie powinno się mieć coś do zaproponowania publiczności. A piosenka powinna mieć to „coś”. Jeśli ja tego nie poczuję, to po prostu jej dobrze nie zaśpiewam.

Wielką rolę w Twojej edukacji estradowo-teatralnej odegrała Danuta Baduszkowa - świetny pedagog, twórczyni Teatru Muzycznego w Gdyni i Studium Aktorskiego…
Tak, bez wątpienia to wielka jej zasługa. Wszystko czego się nauczyłam zawdzięczam właśnie znakomitej pani dyrektor, zaczynając od śpiewu, wspomnianej wyżej interpretacji piosenek, wierszy, prozy, dykcji, zajęć aktorskich, stepowania, akrobatyki, tańca a nawet szermierki. To była cudowna osoba; z jednej strony surowa i wymagająca, a z drugiej ze zrozumieniem podchodząca do ludzkich problemów. To właśnie pani Baduszkowa była tak urocza, że zwolniła mnie z prawie całego roku w teatrze, kiedy zaangażowałam się do serialu Strachy…

Skoro już wywołałaś Strachy, to były Twoje pierwsze kroki na planie filmowym jeszcze jako Izabela Schuetz?
Właściwie to nie „kroki”(śmiech), ale dosłownie taniec i to jeszcze hiszpański! To taniec niezwykle trudny pod względem fizycznym i technicznym. Do tego tańca trzeba mieć bardzo silne nogi, ja mam raczej delikatne, ale sobie poradziłam. Wielka w tym zasługa Zdzisława Ćwioro - baletmistrza Teatru Wielkiego, który poświęcił mi wiele pracy i czasu. Wylałam wiele potu, ale się opłaciło.

Z pewnością ciągłą popularność i sympatię widzów przynosi Ci udział w serialu Klan…
Z dowodami sympatii spotykam się bardzo często w życiu codziennym, często na ulicy. W tej filmowej telenoweli nasi widzowie są razem z nami, przeżywają nasze rozterki, radości i smutki, takie jakie oni mogą spotkać na swojej drodze życia. Zresztą, to jest pewnie odpowiedź na pytanie: dlaczego istniejemy tak długo?

Twoja ostatnia płyta ukazała się pod koniec 2016 roku pod intrygującym tytułem Na skos. Skąd ta nazwa?
Często, nawet nie uświadamiając sobie tego, nie chodzimy w życiu prostymi drogami. Bo nie warto żyć szaro, buro i ponuro. Ja myślę, że fajnie jest mieć trochę fantazji w życiu. Człowiek powinien marzyć, nawet jeśli to coś, o czym marzy, jest nierealne .

Słuchając płyty Na skos, odnoszę wrażenie, że wróciłaś nią do swojej pierwszej - tak mi bliskiej płyty pt. Iza.
I masz dobre wrażenia. Bez wątpienia to też zasługa Janka Borysewicza, wspaniałego gitarzysty i kompozytora, który właśnie na mojej ostatniej płycie jest kompozytorem wszystkich piosenek. Zawsze ceniłam jego kompozycje, wcześniej często razem występowaliśmy na koncertach, jest między nami muzyczne porozumienie i stąd może biorą się podobieństwa dźwięków na pierwszej i ostatniej płycie.

Jak dzisiaj z dystansu wspominasz początek lat 80?
To był dla mnie świetny i cudowny czas. To wszystko spadło na mnie tak nagle . Odniosłam sukcesy na festiwalach w Opolu, później w Sopocie. Jak grzyby po deszczu tworzyły się fan- kluby moich miłośników. Płyty Iza i Układy sprzedawały się znakomicie. Czułam, że zaczynam być popularna. Pojawiło się tysiące dziewcząt naśladujących mój styl, zwłaszcza w kwestiach fryzury i ubioru. To wszystko było bardzo miłe. Ale z drugiej strony pamiętajmy, że w1981 roku władza „zafundowała” nam stan wojenny. W 1982 roku wspólnie z Tadeuszem Nalepą nagraliśmy płytę- Pożegnalny Cyrk, w którym to Cyrku wyraziliśmy muzyczny sprzeciw wobec władzy i wprowadzonego stanu wojennego. Cenzura wstrzymała wydanie płyty. Wówczas z jednej strony byłam atakowana przez Solidarność za pokazany w telewizji występ w Sali Kongresowej, a z drugiej byłam szykanowana przez władzę za odmowę kolejnych występów. Wszystkie te wydarzenia spowodowały, że wraz z mężem zdecydowaliśmy się na jakiś czas wyjechać. Przebywałam w Holandii, USA, Wielkiej Brytanii, aż w 1987 osiadłam Berlinie Zachodnim. Na początku lat 90 powróciłam do Polski. A płyta Pożegnalny Cyrk ujrzała światło dzienne dopiero w roku 1993. Nic dodać, nic ująć, pozostawiam to bez komentarza.
 
Kto wg. Ciebie należy do najwybitniejszych polskich piosenkarzy?
Należy do nich zdecydowanie Jerzy Połomski..

???
Widzę, że jesteś zaskoczony. Już wyjaśniam. Jerzy Połomski jest z wykształcenia aktorem, co sprawia niewątpliwie, że jest świetnym interpretatorem swoich piosenek. Poza tym ma mocny i wyjątkowo szlachetny tembr głosu. Zawsze śpiewał wybrane piosenki, każda jest wyjątkowa. Gdyby urodził się za granicą, z pewnością byłby „ drugim” Sinatrą. I jeśli nawet nie słucham tej muzyki na co dzień, to jego śpiew budzi mój największy respekt. To jest artysta kompletny i jest jeszcze dżentelmenem w każdym calu. To jest moja bardzo obiektywna ocena i będę zawsze jej bronić.

A Czesław Niemen?
Ależ tak, uwielbiam go! Cieszę się, bo znałam Czesława osobiście. Bardzo ciepło go wspominam, miał niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju głos. Na pewno miał olbrzymi wkład w rozwój naszej rodzimej kultury muzycznej. Jego muzyki słucham z przyjemnością do dziś!

Kto znajduje się na liście Twoich ulubionych artystów zagranicznych?
Lenny Kravitz, Amy Winehouse, Prince (wybitny multiinstrumentalista), sięgam też po płyty zespołu INXS. Oczywiście ciągle uwielbiam Blondie i często wracam do nagrań zespołu Roxy Music z Bryanem Ferry na czele.

Nie drażni Cię zbyt nachalna promocja muzyki Disco-polo?
Przeraża mnie ogromne i ciągle rosnące zapotrzebowanie na tę muzykę, nie promocja.
Co do samej muzyki nie mam nic, oczywiście w określonych okolicznościach.  Ten rodzaj muzyki np. świetnie sprawdza się na weselach i różnego rodzaju zlotach rodzinnych .

Wspominając tytuł Twojego wielkiego przeboju Wszystko czego dziś chcę, czego najbardziej dzisiaj chcesz?
Po nagraniu płyty Na Skos wyruszyłam w trasę koncertową. Chcę, żeby ta trasa się nie kończyła. Uwielbiam spotkania z publicznością i atmosferę towarzyszącą na tych koncertach. Zwykle spotykam się na nich też z moimi fanami z Fan- Clubu, który przy tej okazji serdecznie pozdrawiam. A wszystkich zapraszam do Grójca, gdzie zaśpiewam 19 maja w czasie dorocznego Święta Kwitnących Jabłoni. Bardzo się cieszę na to spotkanie a czytelnikom Życia Grójca życzę wszystkiego dobrego.
Dziękując za rozmowę życzę Ci by Twoja droga „na skos” była zawsze wypełniona marzeniami.


Izabela Trojanowska - Śpiewająca aktorka, kreatorka specyficznej osobowości estradowej początku lat 80 XX wieku. Jako piosenkarka debiutowała na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. Laureatka 10. Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w kategorii Debiuty. W 1980 również na Festiwalu Opolskim otrzymała nagrody za interpretację piosenek: Tyle samo prawd ile kłamstw i Wszystko czego dziś chcę. Stały się one wielkimi przebojami i najbardziej rozpoznawalnymi w całym dorobku wokalistki. We wspomnianych latach 80 jej popularność przekroczyła wszelkie granice, a jej płyty biły rekordy powodzenia.
Współpracowała z zespołami: Budka Suflera i Stalowy Bagaż.  Jako aktorka pierwsze kroki stawiała w  serialu - Strachy, a później  w pamiętnym serialu- Kariera Nikodema Dyzmy. Od 1997 roku jest związana z serialem Klan.
W swoim dorobku piosenkarskim ma 7 albumów: Iza (1980), Układy (1981), Izabella Trojanowska (1991), Pożegnalny cyrk (1993; z Tadeuszem Nalepą), Chcę inaczej (1996), Życia zawsze mało (2011), Na skos (2016)

Ostatnio zmieniany piątek, 04 maj 2018 11:19

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account