PKS na wstecznym biegu

Oceń ten artykuł
(1 głos)

OGŁOSZENIE: Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej Sp. z o.o. w Grójcu informuje PT. Podróżnych, że od dnia 01.06.2018 r. zostaje wprowadzony nowy układ komunikacyjny. Z uwagi na niską frekwencję pasażerów i brak kierowców odwołuje się kursy...

O komunikacji publicznej w naszym regionie, za którą odpowiedzialny jest grójecki PKS, pasażerowie wyrażają się jednoznacznie: jest coraz gorzej. Świadczą o tym nie tylko ukazujące się ogłoszenia. Wystarczy „zaliczyć” choć jeden kurs, aby przekonać się, że w „temacie” transportu pozostaliśmy w epoce kamienia łupanego – jak obrazowo określają to podróżni.
 
Straty są...
Czy fatalna opinia o grójeckim przewoźniku oznacza, że jesteśmy w przeddzień ogłoszenia upadłości przedsiębiorstwa? Prezes PKS Grójec Wiesław Celejewski mówi, że informacje o bankructwie firmy nie tylko są mocno przesadzone, ale nie mają żadnego odzwierciedlenia w faktach. Straty wprawdzie są - od dwóch lat PKS nie wychodzi „na swoje”. Nie są to jednak kwoty, które powalałyby na łopatki przewoźnika z wieloletnim doświadczeniem, potencjałem i majątkiem. W ubiegłym roku do zrównoważenia bilansu brakowało niewiele ponad 400 tys. zł.
- Dotychczas udawało się wyrównywać straty z przewozów pasażerskich (40 proc.) naszą działalnością uboczną, czyli wynajmem autokarów, obsługą serwisową, działalnością stacji benzynowej, turystyki,  itp. Od dwóch lat straty z tras komunikacyjnych są, niestety, już zbyt duże. Dlatego podjęliśmy decyzję o równoważeniu bilansu ograniczaniem kursów, a mówiąc wprost - likwidowaniu tras nierentownych, na których brakuje pasażerów - wyjaśnia prezes.
 
Wina systemu?
Wiesław Celejewski twierdzi po prostu, że to wina systemu. Za komunikację pasażerską w regionie odpowiedzialne powinny być samorządy. Dzisiaj mamy tak, że wpływy z przewozu ludzi nie pokrywają kosztów z tym związanych. Stąd ograniczenia, próba wyeliminowania tras, które przynoszą straty. To z kolei wywołuje niezadowolenie społeczne. I koło się zamyka. Jest to zjawisko powszechne, dostrzeżone już dawno. Powstała nawet ustawa, która mówi wyraźnie, że za komunikację publiczną powinny odpowiadać samorządy.
Okazuje się, że doszło już do spotkania samorządowców z przedstawicielami PKS. Prezes Celejewski przedstawił na nim model działalności komunikacji pasażerskiej. Jego zdaniem organizacja takich przewozów należy do władz samorządowych zarówno na szczeblu gminy, jak i powiatu, a nawet województwa. One wspólnie powinny, w drodze przetargu, wybrać operatora, czyli firmy transportowe, które by ten ruch obsługiwały. W gminach około warszawskich taki model już funkcjonuje. U nas, niestety, są z tym problemy.
 
Przekonać samorządowców
Jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.
- Tu musi być wola polityczna. Bo rzeczywiście gminy musiałyby wyłożyć określoną kwotę pieniędzy na operatora. Ja mogę jedynie stwierdzić, że utrzymując dalej dotychczasowy system przewozów, działałbym na szkodę przedsiębiorstwa. Zdaję sobie sprawę, że być może nie będziemy jedynym operatorem, gdy dojdzie do przetargu. Ale na tym właśnie polega konkurencja. Sądzę, że zdołamy się przystosować. Już staramy się wymieniać pojazdy na mniejsze, bardziej ekonomiczne. Choć oszczędności będzie można policzyć dopiero w dłuższym wymiarze czasowym – ocenia prezes.
Dodajmy jednak, że – jak zapewnia Celejewski – negocjacje z samorządowcami idą w dobrym kierunku. Zaangażował się w sprawę starosta Marek Ścisłowski (w końcu powiat jest 22 proc. udziałowcem w PKS Grójec). Do wójtów i burmistrzów chyba też dociera, że jeżeli nie wspomogą transportu publicznego, wiele z miejscowości na ich terenie zostanie odciętych od świata, albo inaczej – dostępnych tylko własnym transportem. Porozumienia jednak nadal nie ma, choć wszystko wskazuje, że do wiążących decyzji może dojść jeszcze przed nowym rokiem szkolnym. Nie ma co ukrywać, gros przewozów dotyczy bowiem młodzieży szkolnej.
 
To szczególna firma
- Powiem szczerze, że dla nas najlepszym rozwiązaniem byłoby zamknąć linie nierentowne, które przynoszą straty (kilku pasażerów przez cały dzień), a zająć się działalnością, która przynosi zyski. Tak nakazuje ekonomia. Ale my jesteśmy szczególnym przedsiębiorstwem. Powinniśmy służyć społeczeństwu, ułatwiać życie ludziom, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Chcemy to robić, ale bez pomocy samorządów to niewykonalne – chciałbym to jeszcze raz podkreślić – mówi Celejewski.
 
Stoi i szpeci
Trochę zamieszania w naszej rozmowie z prezesem Celejewskim o formie funkcjonowania przedsiębiorstwa, wprowadza pytanie o budynek starego dworca PKS. Stoi i szpeci, a miał być rozebrany zaraz po wybudowaniu nowego. Prezes wyraźnie ociąga się z odpowiedzią. W końcu przyznaje, że sprawa od początku była źle załatwiana. Wprawdzie w umowie z burmistrzem Grójca nie ma zapisu, że budynek zniknie, ale chyba była umowa dżentelmeńska. Szkoda jednak domu, który jest w dobrym stanie technicznym i po niewielkich przeróbkach, których część już dokonano, mógłby doskonale służyć pasażerom. Firma piekarniczo-cukiernicza z Warszawy Putka chciała tu zorganizować sprzedaż swoich wyrobów oraz mini bar. Prezes Celejewski ma nadzieję, że już w niedługim czasie dojdzie z władzami miasta do porozumienia...
Leszek Świder
 

Komentarze  

0 #1 Abecanka 2018-07-04 11:31
Kolejna piekarnia... Szkoda, że nie wspierają LOKALNYCH przedsiębiorców ...
Cytować

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account