WIADOMOŚCI

Grójeckie Las Vegas

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Z dniem 1 kwietnia weszła w życie nowelizacja ustawy hazardowej. Teoretycznie – według nowych przepisów – z pubów, restauracji, a także z punktów o przykładowych, lecz wymownych nazwach „777”, „Jackpot”, „Hot Spot”, „Jack Hot”, „Las Vegas 24h” itp. powinny zniknąć automaty do gier.

Zmiany, jakie wprowadza znowelizowana ustawa, można nazwać rewolucją na rynku gier hazardowych. Zgodnie z nowymi przepisami państwo będzie monopolistą w kwestii organizowania w internecie gier karcianych czy ruletki (przepisy nie dotyczą zakładów wzajemnych i loterii promocyjnych). Powstać ma specjalny rejestr „domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z ustawą". Od 1 lipca dostawcy internetu będą mieć 48 godzin na zablokowanie dostępu do witryn, które wykorzystują domeny zawarte w rejestrze.

Ustawa nieco liberalizuje natomiast zasady dotyczące urządzania turniejów pokerowych poza kasynem. Pokerowe zawody mogą być organizowane poza kasynem – zarówno przez podmioty posiadające koncesje na prowadzenie domu hazardu, jak i podmioty nie posiadające takiej licencji. W tym drugim przypadku gra będzie legalna, jeśli do wygrania będą nagrody rzeczowe, których wartość nie przekroczy 2 tys. zł.

Państwo zarządza automatami
Działanie nowego prawa powinno być jednak najbardziej zauważalne na ulicach polskich miast i wsi. Ustawodawca ustalił bowiem, że popularne automaty będą mogły stać jedynie w kasynach i specjalnych, koncesjonowanych salonach. Organizatorem gier na automatach poza kasynem może być jedynie jednoosobowa spółka Skarbu Państwa.

Ustawa przewiduje szereg obostrzeń w stosunku do salonów gier. Po pierwsze wprowadza ona ograniczenia lokalizacyjne dla takich przybytków. Nie będą one mogły znajdować się zbyt blisko kościołów czy szkół. Ponadto, automaty zostaną odpowiednio zabezpieczone, monitorowane i połączone z systemem, do którego dostęp będzie mieć Ministerstwo Finansów. Co więcej, obowiązuje zakaz posiadania automatów za wyjątkiem określonych podmiotów (kasyna, dostawcy czy serwisanci).
Za urządzanie gier bez koncesji grożą bardzo wysokie kary – wynoszą one 100 tys. zł za każdy nielegalny automat. Sankcje groża nie tylko bezpośrednim organizatora gier, ale także np. właścicielowi restauracji, w której stoi urządzenie. Tak z grubsza wygląda teoria.

Automaty nie zniknęły
Praktyka jest jednak zupełnie inna. Naiwnym jest ten, kto myślał, że nowe prawo, przewidujące srogie kary za złamanie ustawy, sprawi, iż punkty z automatami zupełnie znikną. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć: „Jack Hoty”, „Hot Spoty” i inne wciąż działają. Jest ich mniej niż wcześniej, ale wcale nie tak mało, by trzeba było ich szukać przesadnie długo. Automaty są bowiem maszynkami do zarabiania pieniędzy (oczywiście nie dla gracza, tylko dla właściciela). A o rentowności takiego biznesu niech świadczą chociażby wypowiedzi „Masy”, najsłynniejszego polskiego świadka koronnego, który w licznych wywiadach podkreślał, że dochody z automatów stanowiły najważniejsze – obok handlu narkotykami – źródło zysków mafii pruszkowskiej.

Miłośnicy gry na automatach z pewnością nie mają problemów ze znalezieniem na terenie powiatu grójeckiego punktu, gdzie mogą oddawać się swojej hazardowej pasji (może trafniejszym byłoby określenie „uzależnienie”). Nam również odszukanie takiego przybytku nie sprawiło większych kłopotów. Krzykliwe napisy, charakterystycznie oklejone szyby. Przy drzwiach informacja, że wpuszczani są tylko pełnoletni, i że nie wolno wchodzić w czapce. By wejść, trzeba zadzwonić. Po chwili jesteśmy w środku. Wewnątrz stoi kilka automatów. Pilnuje ich kobieta siedząca przy ladzie. Jedna z maszyn jest zajęta. Klient spokojnie sobie gra, naciskając co chwilę przycisk na urządzeniu.

Nam też się udaje zagrać. Co ciekawe, w górnej części wyświetlacza maszyny ukazują się pytania z wiedzy ogólnej. Automat pyta np. o symbole pierwiastków chemicznych, o datę zawarcia Unii w Krewie. Czy to jakiś trik pozwalający ominąć przepisy? Zabieg, dzięki któremu maszyna nie służy tylko grom losowym? Można się jedynie  domyślać. Na pytania odpowiadać nie trzeba. By zagrać w dosłownym tego słowa znaczeniu trzeba dotknąć ekranu, wybrać grę i ewentualnie ustalić stawkę. Oczywiście uprzednio należy wrzucić pieniądze. Na ekranie pojawiają się owoce, które muszą się ułożyć w konkretnej konfiguracji. Jeśli tak się stanie, „zainwestowane” środki się pomnożą. Oczywiście nam się to nie udaje. Po kilku naciśnięciach guzika okazuje się, że straciliśmy całą kwotę (dobrze, że była naprawdę niewielka). Nie ma to dużego znaczenia – możemy stwierdzić niezaprzeczalnie, że jak ktoś ma ochotę, może bez większego trudu pograć sobie na automatach. I w tym celu nie musi wcale wstępować do kasyna.

Jest ich mniej
Pewnym sukcesem ustawy – trzeba to przyznać – jest ograniczenie punktów, gdzie można pograć na automatach. Kilka lokali, w których jeszcze do niedawna stały maszyny, zamknięto. Zostały tylko charakterystyczne naklejki na szybach. Można przypuszczać, że mniejszych kara 100 tys. zł przestraszyła. Silniejsi ryzykują w imię dużych zysków.

„Ta maszyna zna moje numery, lecz ja nie znam numerów maszyny” – tak śpiewał słynny Franek Kimono w piosence „Jednoręki bandyta”. Te słowa mogą służyć za podsumowanie nowego prawa dotyczącego automatów do gier. Bo właściciele tych urządzeń doskonale wiedzą, jak obchodzić prawo, a ustawodawca wciąż jeszcze nie wie, jak temu zapobiec.         

Dominik Górecki

Ostatnio zmieniany czwartek, 04 maj 2017 15:06

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account