WIADOMOŚCI

Niewidzialna ręka w sadach

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Gdy na Facebooku znajomy ogłosił, że jakaś niewidzialna ręka uprzątnęła z jego sadu niemałą ilość jabłek odmiany Idared, od razu  przypomniały mi się słowa sąsiada, niestety, już nieżyjącego.

Każdego roku zwykł mawiać: „Żaby żyto zjadły, chłopaki czereśnie - co to będzie?” Owszem, trochę zdezaktualizowały się te słowa, gdyż teraz w okolicy kwitnącej jabłoni żyta uprawia się jak na lekarstwo, ostatnie żaby drżą ze strachu przed ostatnim boćkiem, a czereśnie częściej padają łupem szpaków i przymrozków niż chłopaków. Ale problem znikających owoców – o czym przekonuje obecny rok - wciąż trwa, potęgując się zwłaszcza w sezonie, gdy w sadach owoców jest mało i sprzedają się po wyższych cenach niż zwykle.

Czar cudzego ogrodu
W drugiej połowie XIX w., gdy u nas sadownictwo ledwie raczkowało, każde jabłuszko czy gruszeczka były luksusem na wagę złota. Łęczeszycki urwis, odziany w siermięgę, przechodząc obok ogrodu ks. Klemensa Niedźwieckiego, jednego z pionierów sadownictwa, oszołomiony dochodzącym go stamtąd zapachem renet, układał w głowie plan nocnego wypadu po wymarzone jabłka. Na początku XX w. Witalis Urbanowicz wezwał włościan powiatu grójeckiego, aby - zamiast kraść owoce - sami zakładali dochodowe sady, wzbogacając siebie i kraj! Siódme przykazanie ułożonego przez niego w 1909 r. dekalogu mówiło: „Nie kradnij, a raczej nie posyłaj swoich dzieci po jabłka do cudzego ogrodu, a lepiej sam zasadź u siebie ogródek, a dziecko naucz poszanowania roślin i cudzej własności”. Wielu chłopów z okolic Belska czy Goszczyna posłuchało rady, sadząc szczepy, a tym samym budując fundamenty pod sadowniczą Grójecczyznę.

Szkodniki w ludzkiej skórze
Tymczasem parafianie wareccy nie przejmowali się ani filozofią Urbanowicza, ani dekalogiem Mojżesza.
- Gdy owoc dojrzewa po ogrodach – wołał w październiku 1924 r. z ambony ks. Marceli Ciemniewski, proboszcz warecki  – sadownicy nie mogą się uwolnić od szkodników, którymi są nie tylko małe dzieciaki głupie, ale też dwudziestoletnie parobczaki, a nawet bawiący na wakacjach gimnazjaliści z czwartej lub piątej klasy. Toć chyba ci szkodnicy coś słyszeli o siódmym przykazaniu, dlaczegóż więc nie lękają się przestąpić je dla głupiego owocu?

Przyczyny zła
- Gdy małe sześcioletnie z ochronki dzieci robią w ogrodzie szkodę – kontynuował swoje wywody – można je pod względem winy na równi z zającami i królikami i tym podobnymi szkodnikami stawiać, bo są jeszcze głupie, ale, powiedzmy, jak tu traktować chłopców szkodników, którym się już wąsy sypią?
Winą za ten stan rzeczy ks. Ciemniewski obarcza rodziców, którzy nie uczą swoich pociech - już od najmłodszych lat - panowania nad łakomstwem i innymi żądzami. Wydaje się jednak, że w tamtych ciężkich czasach łamanie siódmego przykazania brało się nie tylko z łakomstwa, jak tłumaczył w kazaniu, ale także z biedy i głodu.

Droga na skróty
A czym w latach 50. zeszłego stulecia zawiniła dziewczynka, która - wracając przez pole sąsiada do domu - podniosła jabłko leżące na trawie pod drzewem?
- W tym momencie – wspomina dziś, będąc już 70-letnią panią, ze łzami w oczach – nadbiegł sąsiad i zbił mnie batem tak, że z moich nóg trysnęła krew i straciłam przytomność. Potem już nigdy nie szłam do domu na skróty przez jego, pożal się Boże, sad, czyli kilkanaście powykrzywianych jabłonek.

Módlmy się o klęskę urodzaju!
Teraz, gdzie nie spojrzysz, ocean drzew. Nie ma już racji bytu przysłowie: „Jak się w polu urodzi, ma gospodarz i złodziej”. Bo gdy gałęzie uginają się pod ciężarem owoców, ceny w skupie są tak niskie, że sadownicy mają kłopoty z odzyskaniem kosztów produkcji, a niewidzialnej ręce nie chce się łamać siódmego przykazania - ile to worków z jabłkami trzeba się nanosić, żeby uciułać na piwo z przekąską! Jest zatem nadzieja, że w przyszłym roku, w przypadku klęski urodzaju, proceder znikających owoców wygaśnie sam, a następcy ks. Ciemniewskiego stracą temat do jesiennych kazań.

Remigiusz Matyjas

Komentarze  

0 #1 .... 2017-10-03 09:43
Warto było jeszcze napisać, że te sady przed wojną to w dzierżawie u żydów były bo się "Polakom nie opłacało".
Cytować

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account