WIADOMOŚCI

Moja pasja to... włóczęga

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Kamil Michał Orman jest mieszkańcem Grójca, alpinistą, podróżnikiem i żołnierzem. W styczniu planuje kolejną wyprawę na najwyższy szczyt Kaukazu - Elbrus.

Jakie wyprawy do tej pory Pan odbył i jakie szczyty zdobył?
Do tej pory wspinałem się już w najważniejszych masywach alpejskich - Masywie Monte Rosa i Mont Blanc. Na Monte Rosie udało się zrealizować zimowe wejście na Piramide Vincent 4215 m n.p.m., Balmenhorn 4167 m n.p.m. i Punta Gnifetti 4554 m n.p.m. W sierpniu tego roku zameldowałem się na najwyższym szczycie Europy, czyli Mont Blanc 4810 m n.p.m.

Oprócz tego miałem przyjemność wspinać się na najbardziej rozpoznawalnej górze świata - Matterhornie 4478 m n.p.m. Ponadto zrealizowałem kilka wejść na szczyty z Korony Europy, między innymi: Zugspitze 2962 m n.p.m. w Niemczech, Triglav 2864 m n.p.m. na Słowenii oraz Grossglockner 3798 m n.p.m. w Austrii.

Skąd zainteresowanie wspinaczką? Czy w Pańskiej rodzinie podziela ktoś Pana pasję?
Temat gór w domu rodzinnym jest obecny od wielu lat. Wyprawy letnie i zimowe we wszystkie polskie pasma górskie są tematem licznych dyskusji. Moi rodzice również wspinają się zarówno w Alpach jak i włoskich Dolomitach, żona z sukcesami zdobywa kolejne szczyty w Tatrach, zarówno polskich jak i słowackich. Pasją podróżowania zaraziłem się już w wieku 6 lat, wyjeżdżając z ojcem na rajdy na Jurę Krakowsko-Częstochowską. Później przez wiele lat w wolnych chwilach ruszałem na włóczęgę po Polsce.



Co dają Panu takie wyprawy i dlaczego według Pana warto zdobywać szczyty?
Polacy miłość do gór, szczególnie tych wysokich, zawdzięczają złotej erze polskiego himalaizmu. Takie postacie jak Jerzy Kukuczka czy Krzysztof Wielicki po dziś dzień rozpalają wyobraźnię wspinaczy i sprawiają, że następne pokolenia chciałyby choć w drobnym stopniu poczuć to, co czuli giganci himalaizmu. Wspinaczka wysokogórska jest sportem niebezpiecznym, pełnym zagrożeń, ale satysfakcja po zdobyciu szczytu jest tak duża, że pomimo niedogodności i zagrożeń, człowiek nie może się doczekać kiedy ponownie wróci w góry.

W styczniu wybiera się Pan wraz z ekipą na kolejną wyprawę, tym razem by zdobyć najwyższy szczyt Kaukazu - Elbrus. Czy może nam Pan zdradzić jakieś szczegóły?
Pomysł zimowego wejścia na Elbrus zrodził się podczas wyjazdu w Bieszczady. Po zdobyciu Mont Blanc postanowiliśmy wspólnie z przyjacielem przeskoczyć w góry Kaukazu i tam spróbować swoich sił. Wybór padł oczywiście na najwyższy szczyt Rosji. Przez wielu uważany za prawdziwy najwyższy szczyt Europy, ponieważ kwestia granicy pomiędzy Europą, a Azją jest kwestią sporną, dzielącą zarówno środowisko alpinistów jak i geografów. Po głębszym zastanowieniu postanowiliśmy zrobić to zimą. Ze względu na trudne warunki atmosferyczne (niskie temp. nawet w granicach -40/-50 st. C) wejścia zimowe są dużo większym wyzwaniem, a co za tym idzie, dają prestiż oraz nieporównywanie więcej satysfakcji. Latem na Elbrus idzie mnóstwo osób. Zimą mamy duże szanse mieć górę tylko dla siebie.

Wyprawę zaplanowaliśmy na 14 dni włącznie z dostaniem się do Rosji oraz powrotem do Polski. Szczyt będziemy atakować w dwóch zespołach (czteroosobowym i trzyosobowym). Skład wyprawy w większości uzupełniają moi koledzy z pracy.

Jakie Pan ma plany na kolejne wyprawy?
Jeżeli uda nam się w tym roku zdobyć Elbrus 5642 m n.p.m., kolejnym naszym celem stanie się Pik Lenina 7134 m n.p.m. leżący na granicy Tadżykistanu i Kirgistanu w górach Pamiru lub Chan Tengri 7010 m n.p.m. w górach Tienszan. Oczywiście moim marzeniem jest by w końcu móc wspinać się w Himalajach i Karakorum.



Oprócz wspinaczki, w wolnym czasie zajmuje się Pan również wyprawami rowerowymi?
Wyprawy rowerowe to zbyt mocne słowa. Uwielbiam podróżować (póki co głównie po Europie) w związku z tym staram się wszystkimi dostępnymi środkami realizować tę pasję. Wyprawa rowerowa, w której zamoczyłem koła roweru w słonych wodach Adriatyku, była tyko jedną z odskoczni i ciekawą formą tułaczki po Europie. Oprócz tego dużo podróżowałem autostopem, a ostatnio coraz częściej wyruszam z żoną i znajomymi na wspólne wojażowanie (głównie na Bałkany) busem. W planach mam również samotną wyprawę kajakową, którą zamierzam odbyć zimą.

Ma Pan bardzo ciekawe pasje, a czy mógłby Pan nam zdradzić czym zajmuje się na co dzień?
Z zawodu jestem żołnierzem. Pracuję w Mińsku Mazowieckim w Oddziale Specjalnym Żandarmerii Wojskowej.

Rozmawiała
Ilona Feliksiak-Kozerska

Ostatnio zmieniany piątek, 22 grudzień 2017 09:34

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account