WIADOMOŚCI

Wspomnienie o Stanisławie Sitarku

Wspomnienie o Stanisławie Sitarku fot. grojec24.net
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale w tym przypadku to się nie sprawdza – wspomina Stanisława Sitarka nauczycielka i była dyrektor Szkoły Podstawowej w Gołoszach Genowefa Czarnecka.

– Zawsze był uśmiechnięty, życzliwy i pełen serca dla innych. Długo żyję na świecie, ale człowieka tak wszechstronnie działającego i tak czyniącego dobro nie spotkałam. Człowiek wielki, nie tylko posturą. Najwyraźniej trzeba było wielkich tam, na górze i odszedł – dodaje.

Zmarły niedawno Stanisław Sitarek (61 lat) pochodził z Katarzynowa w gminie Błędów, ale z Grójcem łączyło go wiele więzów. Był absolwentem miejscowego LO, przez lata pełnił funkcję członka Rady Społecznej Szpitala, przez ostatnie dwie kadencje radnego powiatu. – Zawsze dobrze przygotowany, świetnie czuł sprawy samorządowe – wspomina go kolega z rady powiatu Janusz Karbowiak. Był aktywnym działaczem Związku Sadowników RP. - Różniliśmy się czasami jak dojść do celu. Sprawie sadowniczej i związkowi był oddany. Byliśmy czasem po przeciwnych stronach politycznej barykady, ale nigdy nie wykonał przeciwko mnie żadnego wrogiego gestu, często wspierał – wspomina prezes ZSRP i poseł Mirosław Maliszewski. – Na protestach przed zakładami przetwórczymi, kiedy zbliżała się interwencja policji, część sadowników się wycofywała. Stasiek stawał obok mnie i mówił, że jest postawny, więc będzie moją obroną i nie cofnie się na krok. Twardy był z niego facet – dodaje parlamentarzysta. – Kiedy źle się działo w sadownictwie, nadawał rytm protestom – podkreśla sadownik i przewodniczący Rady Gminy w Błędowie Mirosław Jakubczak.

W Grójcu pojawiał się na uroczystościach patriotycznych. To dzięki niemu udało się zorganizować spotkania z kombatantami gen. Janem Podhorskim (AK, NSZ) i Piotrem Zwolińskim (ROAK). - Poznaliśmy się w 1991 czy w 1992 r. kiedy organizowałem jedne z pierwszych Świąt Niepodległości w Grójcu po 1989 r. Stanisław działał wtedy w ZCHN – wspomina Jacek Adamski.

Centrum jego działalności była gmina Błędów. – Przez szesnaście lat pełnił funkcję mojego zastępcy. Zgodnie nam się współpracowało, bardzo dużo udało się zrobić– ocenia wójt Błędowa Marek Mikołajewski.
Współpraca polityczna Stanisława Sitarka i Marka Mikołajewskiego sięga początków lat 80., kiedy rozpoczęli działalność w Solidarności Rolników Indywidualnych. – Stanisław pierwszy rzucił hasło organizacji pikników w sadach błędowskich. Przegłosowaliśmy pomysł na zarządzie gminy – przypomina Mirosław Jakubczak. Przewodniczący Rady Gminy w Błędowie nie ma wątpliwości, że Stanisław jest postacią, którą ludzie zapamiętają na długie lata. – Wniósł bardzo dużo w życie społeczne. Dla wielu był niewygodny, bo miał odwagę powiedzieć prawdę bez względu na konsekwencje – podkreśla.

Wielką pasją Stanisława Sitarka była piłka nożna, ukochaną drużyną Sadownik Błędów. – Żył klubem. Wiecznie coś organizował dla Sadownika, mecze, wyjazdy, transport piłkarzy. Starał się, aby chłopcy mogli się rozwijać – dodaje Jakubczak.

Wiele dobrego zawdzięcza mu szkoła podstawowa w Gołoszach. Był jej absolwentem, podobnie jak jego córki Justyna i Urszula. – Zawsze pytał, w czym może pomóc. Kiedy przed szkołą układaliśmy kostkę, chociaż miał pracę w sadzie, dał swoje samochody i pracowników. Zorganizował transport i rozładunek. Nawet kiedy jego córki przestały chodzić do naszej szkoły, wspierał nas. Poświęcał czas, pieniądze. Nie oczekiwał nic w zamian – wspomina pani Genowefa Czarnecka. – Był pierwszy do pracy. Nie trzeba było prosić, sam oferował pomoc. Nigdy nie mówił, że czegoś nie zrobi, bo teraz nie ma czasu. Zawsze zastanawiałam się kiedy na to wszystko znajdował czas – mówi pani Czarnecka. – Nie ma słów, które rekompensowałyby tę stratę. W historii naszej szkoły, jego zasługi zostaną zapisane złotymi zgłoskami – dodaje.

Społeczeństwo lokalne zawdzięcza mu bardzo wiele. – Zabiegał o powstanie gimnazjum w Błędowie, o remont dróg. Był trzeźwo, nowocześnie i wszechstronnie myślącym człowiekiem. Daj Boże, żeby było więcej takich ludzi jak Stasiek Sitarek – wspomina Jakubczak. Sekretarz gminy Błędów, Grójczanin Jacek Adamski twierdzi, że jeszcze za wcześnie, żeby oceniać jego pracę. – Dopiero czas pokaże, jak wiele rzeczy zrobił. Jak wiele rzeczy zapalał, bo sam był płomieniem i jak płomień niespodziewanie zgasł. Tak po ludzku bez sensu – mówi. – Nigdy nie zadbał o siebie. Nie pojechał na urlop, nie wybrał się do sanatorium. Ciągle coś robił, dla wszystkich znalazł czas – opowiada Adamski. I dodaje: – Dzwonili do mnie zakonnicy z Nowego Miasta. „Prawda to, że Stasiek nie żyje?”– pytają. „Nie żyje” – odpowiadam. „Przecież on nam soki przywoził na dni kapucyńskie” – słyszę niedowierzanie w słuchawce. I to pokazuje jak w wielu różnych przedsięwzięciach uczestniczył Stanisław. Czasem drobnych, czasem dużych. Pojechał na zebranie Akcji Katolickiej, dla Caritasu coś zorganizował, podwiózł staruszkę. Wszędzie czynił dobro, denerwował się, przeżywał. Taki zostanie, nie w pamięci, ale jako część naszego życia społecznego – podsumowuje Jacek Adamski.         
                                
Tomasz Plaskota

Komentarze  

0 #1 Radny 2018-02-01 02:09
Niech Wojt opowie o ostatnich latach współpracy kiedy rzucał kłody pod nogi Sadownikowi a Staska nazywał szaleńcem
Cytować

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account