WIADOMOŚCI

Urząd Marszałkowski pomógł strażakom z Kośmina

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Niedawno w Głuchowie doszło do wypadku drogowego. Mieszcząca się najbliżej Ochotnicza Straż Pożarna w Kośminie nie mogła interweniować, gdyż ze względu na brak skradzionego kilka dni wcześniej podstawowego wyposażenia, została wykluczona z działań ratowniczo-gaśniczych.

Na szczęście część kłopotów strażacy z Kośmina mają już za sobą. Urząd Marszałkowski błyskawicznie – dzięki interwencji radnego wojewódzkiego Leszka Przybytniaka – zareagował na włamanie do strażnicy i w poniedziałek (9 lipca) przekazał OSP sporo sprzętu. Przypomnijmy, że wartość skradzionych rzeczy przekraczała 70 tys. zł.
 
Strażacy z Kośmina przyjechali więc do Warszawy już w znacznie lepszych humorach. Wiedzieli, że Urząd Marszałkowski ich wspomoże, a kilka firm zapowiedziało, że też udzielą OSP pomocy.
Wydarzenie w siedzibie Urzędu Marszałkowskiego spotkało się ze sporym zainteresowaniem mediów. Okazuje się, że kradzież w Kośminie wywołała powszechne oburzenie i spotkała się z dezaprobatą. - Jak złodzieje mogą okradać tych, którzy niosą pomoc innym? To tak, jakby lekarzowi ukraść stetoskop, albo jeszcze gorzej sprzęt do podtrzymywania życia – przytaczała komentarze widzów jedna z telewizyjnych reporterek.
– Byliśmy oburzeni tym włamaniem, tak sami jak Państwo – powiedział marszałek Adam Struzik. Od razu, gdy tylko dowiedziałem się o inicjatywie radnego Przybytniaka, poparłem ją i w kilka dni zebraliśmy sprzęt, który – mam nadzieję – pozwoli wrócić OSP do działań ratowniczo – gaśniczych. Jestem pewny, że będzie to dobry początek, podstawa do odbudowania waszego potencjału. Słyszałem, że gromadziliście ukradzione wyposażenie strażnicy przez ostatnie 10 lat. Teraz pójdzie to znacznie szybciej – dodał marszałek Struzik.
Przekazanie sprzętu odbyło się bez fanfar i wielkich przemówień. Kilka prostych słów, że najważniejsze jest to, aby móc nieść pomoc innym w potrzebie.
– Nikogo nie musiałem namawiać, prosić. Kiedy wspomniałem w Urzędzie Marszałkowskim, że naszych strażaków z Kośmina spotkała taka niemiła przygoda - od razu była odpowiedź – trzeba błyskawicznie im pomóc – mówił Leszek Przybytniak. – Właściwie wystarczyło te kilka dni, aby zgromadzić sprzęt, który dzisiaj druhowie zabrali do swojej siedziby. Cieszę się i myślę, że jesteśmy pierwszym członem łańcucha pomocy dla OSP w Kośminie. Rozmawiałem ze strażakami i wiem, że na nas (Urzędzie Marszałkowskim) ta pomoc się nie kończy. Są firmy, które zadeklarowały wsparcie. Mam też nadzieję, że na tej „fali” skorzystają również inne OSP w naszym powiecie - zakończył Leszek Przybytniak.

Jeszcze przed spotkaniem z marszałkiem Struzikiem rozmawialiśmy z Mariuszem Włodarczykiem z OSP w Kośminie.
 
Co wam zginęło?
Dwie piły spalinowe Stihl MS271 i 231, motopompa pływająca Niagara, motopompa szlamowa WX40, pompa hydrauliczna Holmatro, 20 odcinków węża tłoczonego W75, 20 odcinków węża tłocznego W52, siekiera, nożyce do cięcia drutu, skrzynka narzędziowa i kosiarka NAC LS53-750EX-HS, a nawet bańka środka pianotwórczego 30 l.
 
Czy to, co ofiarował Wam Urząd Marszałkowski w jakimś stopniu rekompensuje poniesione straty?
O tak, w znacznym stopniu. Zaraz po powrocie będziemy mogli zgłosić do Państwowej Straży Pożarnej możliwość poszerzenia działań. Zapewne wrócimy do usuwania skutków wichur, podtopień i innych zdarzeń pogodowych. Niestety, nadal nie dysponujemy sprzętem pozwalającym nam interweniować w przypadku zdarzeń drogowych.
 
Czy Wasza siedziba w Kośminie była źle zabezpieczona?
Uważaliśmy, że wystarczająco dobrze. Ale złodzieje pokonali zabezpieczenia, wyłamując stalowe sztaby. Musiano użyć sporej siły. Z pewnością w „akcji” brał udział jakiś pojazd, który posłużył nie tylko do transportu skradzionych rzeczy, ale również jako „siła pociągowa”. Mogę więc przypuszczać, że sprawcy dobrze rozpoznali teren. Ponieważ w sąsiednim powiecie (mszczonowskim) też dochodziło do takich włamań i kradzieży – sądzę, że padliśmy ofiarą zorganizowanej grupy. W tym zakresie już uzyskaliśmy wsparcie – mamy założony alarm, a w przyszłości przewidujemy monitoring.
 
Kto kupi taki sprzęt?
Oznakowanie można usunąć. Większość zresztą można kupić w normalnym obrocie. Poza tym kto będzie pytał o pochodzenie tych rzeczy - zwłaszcza za granicą?
 
Czy policja trafiła na jakiś ślad?
Wiemy tylko, że sprawcy prawdopodobnie poruszali się samochodem renault o rejestracji rozpoczynającej się na TK.

 

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account