WIADOMOŚCI

Z panem „Piątki” nie przybiję...

Z panem „Piątki” nie przybiję... Fot. Starostwo Powiatowe w Grójcu
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

W portalu grójeckie24.pl ukazał się tekst sygnowany przez zastępcę starosty powiatu grójeckiego Dariusza Piątkowskiego.

Właściwie to skarga (sygnalizacja, czyli doniesienie) do burmistrza Grójca, że jest on - a więc wszyscy mieszkańcy Grójca, bo przecież jest ich przedstawicielem - „prześladowany” przez jednego z dziennikarzy.

„Apeluję do Pana o zaprzestanie opisywania w gminnej samorządowej gazecie „Życie Grójca” radnych Rady Powiatu Grójeckiego w sposób obraźliwy, szkalujący i kłamliwy” – napisał wicestarosta Piątkowski. A następnie dodaje:
- Oczywiście Konstytucja gwarantuje wolność słowa, wolność prasy, wolność wypowiadania swoich poglądów oraz wolność rozpowszechniania informacji, zakazuje stosowania cenzury prewencyjnej. Stawia jednak granicę wskazując, że nie wolno naruszać dóbr osobistych (godności, czci, integralności fizycznej, zdrowia, prawa do prywatności, życia intymnego człowieka itd.), co w gazecie samorządowej „Życie Grójca” ma często miejsce – dodaje wicestarosta.

Niestety, „skrzywdzony” przeze mnie pan Piątkowski nie podaje ani jednego przykładu, w którym to momencie naruszyłem jego godność, zszargałem cześć, dopuściłem się napaści na jego integralność fizyczną, a tym bardziej na jego zdrowie, odkryłem „coś” kompromitującego w jego życiu prywatnym i tę prawdę upubliczniłem. Po prostu nic takiego nie miało miejsca. Tymczasem wicestarosta dwukrotnie (przy świadkach) wykrzyczał co i jak powinienem pisać. Mało tego, zza stołu prezydialnego, oficjalnie na sesji rady powiatu przez kilkanaście minut dawał upust swojej frustracji nazywając mnie w podsumowaniu pseudo redaktorkiem.

Panie Piątkowski, proponuję ostudzić emocje, trzymać nerwy na wodzy – choć wiem, że w pana przypadku to sprawa niemal beznadziejna.

Doceniam nawet trud, jaki pan wicestarosta włożył w napisanie tekstu w „grójeckie24.pl”. Panie Piątkowski, zanim jednak sięgnie się po zapisy ustawy Prawo prasowe, trzeba je – niestety - przeczytać ze zrozumieniem...
„Zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu”. Taki zapis znajduje się w ustawie Prawo prasowe, która określa obowiązki i prawa dziennikarzy, redaktorów i wydawców oraz uprawnienia odbiorców, czytelników i osób udzielających informacji. Dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. Dziennikarze powinni w swojej pracy kierować się prawdą i zasadą obiektywizmu, nie można manipulować informacjami i wprowadzać w błąd opinii publicznej, należy sprawdzać prawdziwość zdobytych informacji, a relacjonowanie faktów oddzielać od komentarza.

Nic dodać... Takimi właśnie kryteriami (nie chcę napisać: w przeciwieństwie do pana) kieruję się w swojej pracy dziennikarskiej. Rozumiem, że „prawda często w oczy kole”, jest niewygodna, zwłaszcza dla osób, które widzą otaczającą ich rzeczywistość z punktu własnych korzyści, ambicji i nieuzasadnionego poczucia wielkości. Niestety, prawda jest też czasem bolesna. O obiektywizmie na pana miejscu raczej bym nie wspominał...

Leszek Świder

Na myśl przyszła mi – nie wiem dlaczego – jedna z ballad niezapomnianego Wojciecha Młynarskiego.

Ballada o kasjerze
Mała poczta w małym mieście
i na poczcie mała przerwa.
Kasjer szybkę przymknął wreszcie,
plik banknotów liczyć przestał.
Rozrzucone dokumenty,
w szklance po herbacie denko
A on czujny, a on spięty,
obserwuje swe okienko.
Wtem otworzył. W przód się rzuca
i zaprychał, i zatupał,
i zakrzyknął co sił w płucach:
Kto powiedział Kasjer pupa?!
Kto powiedział Kasjer pupa?!
A na poczcie cicho, pusto,
drzemią paczki niewysłane.
Pachnie barszczem i kapustą
(bo garkuchnia jest przez ścianę).
W głębi jakiś pan łysawy
adresuje list, a bliżej
gość wbił w sufit wzrok kaprawy
i pocztowy znaczek liże.
Brudno, zaduch, much, upał
Nikt nie mówi nic, a zwłaszcza
Nikt nie krzyczy Kasjer pupa.
Kasjer krzyczał tak z pół roku,
po okresie zaś półrocznym,
z urzędowym błyskiem w oku,
wezwał go naczelnik poczty
i powiada zły okropnie:
Co pan się kompromituje?
Nikt się aż do tego stopnia
panem nie interesuje,
żeby w takim mieście małym,
wołać wśród tych much, w upale,
wołać - choćby dla kawału:
Kasjer prawda i tak dalej.
I nasz kasjer krzyczeć przestał,
rozleniwił się rozziewał
Lecz gdy w święta jest orkiestra
on coś nadal podejrzewa.
Myśli, że ten tamburmajor
regimentu strażackiego,
swą buławą wywijając,
też przyczepia się do niego.
Gdy strażacka trwa parada
i mosiężna trąbi grupa -
kasjerowi się podkłada
pod rytm marsza: Kassss-jer pupa , kasss-jer pupa
(proszę nie doszukiwać się żadnych skojarzeń, bo ballada ma c.d.)

Pointa zaś wierszyka mego
w takich słowach się zawiera,
że znam cały kraj, co tego
przypomina mi kasjera.
Mały kraj, co tak uważa
z pokolenia w pokolenie:
że ktoś ciągle go obraża,
że ktoś wciąż go nie docenia.
Czasem mu ktoś prawdę kropnie:
Kraju mój - źle kombinujesz.
Nikt się aż do tego stopnia
tobą nie interesuje.
Skończ te siupy, bo cię wpiszą
do Guinnessa lub Gallupa.
A kraj okno - trach! I dyszy:
Kto powiedział Kasjer pupa?!
Kto powiedział Kasjer pupa?!

Ostatnio zmieniany piątek, 27 kwiecień 2018 11:51

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem

Kod antyspamowy
Odśwież

Log in or create an account