Czwartek, 18 kwiecień 2019
Leon Komorowski ps. „Żbik” nie żyje. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!

Zmarł Leon Komorowski, ps. „Żbik”, popularny „Lolek”. Odszedł jeden z ostatnich żołnierzy podziemia antykomunistycznego Ziemi Grójeckiej. Miał 89 lat. Koledzy w sensacyjny sposób odbili go z rąk bezpieki. Msza pogrzebowa odbędzie się w środę 30 stycznia o godz. 12.00 w kościele parafialnym św. Mikołaja w Grójcu.

Wysoki, zgarbiony, lekko utykający na nogę – taki zostanie w pamięci. Kontuzja była pamiątką po ataku żołnierzy Ruchu Oporu Armii Krajowej na siedzibę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Grójcu. „Bezpieka” wtedy mieściła się w budynku obecnego przedszkola „Caritasu” przy ul. Mogielnickiej.

W nocy 21 listopada 1945 r. około stuosobowy oddział ROAK pod wodzą Stefana Głogowskiego „Józefa” dokonał ataku na siedzibę PUBP w Grójcu. Mimo zmasowanego ognia partyzantom nie udało się uwolnić więźniów, ranny w nogę został Leon Komorowski „Żbik” został aresztowany przez UB. Trafił do szpitala Przemienienia Pańskiego w Warszawie, gdzie pilnowany przez uzbrojonych funkcjonariuszy bezpieki dochodził do zdrowia i czekał na przesłuchania. 25 stycznia 1946 r. kilku żołnierzy ROAK, m.in. Ryszard Pietras „Cygan”, Zbigniew Maliszewski „Rwal”, Wiesław Cabanowski „Ciemny”, w biały dzień, bez jednego wystrzału, odbiło swojego kolegę. Ta sensacyjna historia warta jest sfilmowania. Być może kiedyś tego doczekamy. Trafiła już na karty powieści Mirosława Prandoty „Łańcuch krwi”, cz. 3 „Na tropie Cygana”. Oto jej fragment:

- Jeżeli Lolkowi utną drugą stopę, a potem rękę, to w rezultacie wyśpiewa wszystko, albo nic. Na dwoje babka wróżyła, ale podobno strzeżonego Pan Bóg strzeże. Może więc być tak, że nie ty zaczaisz się na Tyburskiego, ale Tyburski na ciebie, bo nareszcie dowie się, gdzie cię spotkać - wyrecytował niemal jednym tchem Kormoran.

- To prawda - Kowboj rozłożył ręce z rezygnacją. - Psychopaci z Ministerstwa Bezpieczeństwa zrobią wszystko z Lolkiem, żeby tylko dostać nas. Wprawdzie niewiele wie, ale być może tamtym tyle wystarczy. Więc pokroją go na kawałki, jeżeli będzie trzeba.

- Domyślam się, że tych ośmiu to nie krasnoludki - przypomniał Choroszewski.

Kormoran uśmiechnął się lekceważąco.

- Widziałem, jak się zachowują. Automaty na plecach, a w rękach gazety. No i siedzą w kupie. Czterech na dole i czterech na górze. Tak nie zachowują się żołnierze, którym powiedziano, że ma nastąpić niespodziewany atak. Wydaje mi się, że pilnują tylko, aby nikt oprócz personelu nie zbliżał się do Lolka.

Przez jakiś czas Komorowski się ukrywał. Później został aresztowany, torturowany i skazany na więzienie. Ten los podzieliło wielu jego kolegów z grójeckiego ROAK. W PRL i kilka lat po 1989 r. uczył w Zespole Szkół Zawodowych w Grójcu, który po transformacji nosił im. AK „Głuszec” Grójec. Nie chciał opowiadać o powojennych czasach. Bał się. Pamięć katowania go przez ubecję była w nim żywa.

W ostatnich latach docenionono go. W sierpniu 2017 r. zastępca decyzją szefa MON Antoniego Macierewicza został mianowany na stopień majora. Niech odpoczywa w pokoju!

Tomasz Plaskota , grojec24.net