czwartek, 24 czerwiec 2021
Sprzątają rzeki z zalegających w nich śmieci

Z Wiesławem Sarugą, założycielem grupy zajmującej się sprzątaniem śmieci z okolicznych rzek, rozmawia Szymon Wójcik.

Skąd pomysł pomysł na na sprzątanie sprzątanie rzeki? Jak to się zaczęło? 

Zaczęliśmy pływać kajakami z wypożyczalni Jacka Andrzejaka koło Górek Szymona w Zalesiu Dolnym i poznawać prawdziwe oblicze rzeki, piękną naturę zanieczyszczoną niestety różnymi śmieciami – opony, butelki, radia, kawałki samochodów - było tego wszystkiego bardzo dużo. Na początku wyławialiśmy duże gabaryty, a potem coraz drobniejsze śmieci. Ciekawostka, rocznie wyławiamy około czterdziestu opon o różnych rozmiarach, od malucha poprzez ciężarówki aż do ciągników rolniczych. W oponach mistrzem jest Krępa.

Ile osób pływa?
Obecnie pływamy co tydzień grupą około 8-9 osób. Zaczynaliśmy w trzy osoby, potem było pięć osób. Są to ludzie w różnym wieku, od 18 lat do 74. Płeć piękna ma również dwie przedstawicielki.


Można to nazwać interwencjami społecznymi. Czy udało się złapać kogoś na zaśmiecaniu ?
Nie można złapać kogoś, ponieważ nikt z nas nigdy nie czekał w jednym miejscu na potencjalnego śmieciarza, choć osoby miejscowe, chodzące na spacery i na grzyby, nieraz widziały sprawców, ale obawiały się zareagować, czy też zwrócić uwagę. Taką sytuację trzeba nagrać albo zrobić zdjęcie dobrej jakości - jako dowód. Muszą to organizować urzędnicy. Założyć foto pułapki i dopilnować tego, to nie jest duży wydatek, a raczej mała inwestycja, która szybko się zwróci. A są to miejsca typowe, czyli mosty oraz wszystkie ścieżki, gdzie można dojść do rzeki. Nawet rowy przebiegające wzdłuż ulic: w czasie dość obfitych opadów deszczu płyną nimi śmieci niesione przez wodę.

Kto śmieci?
Nie wszyscy to robią, ponieważ jest cała masa ludzi świadomych, którzy nie zaśmiecają rzek, lasów, łąk czy pól uprawnych. Wielu ludzi, spacerując nad rzeką, często zabiera śmieci pozostawione przez różnego kalibru „brudasów". Jest też druga grupa ludzi, którzy nie myśląc o przyszłości kolejnych pokoleń, śmiecą, gdzie popadnie. Kiedyś w lesie, przy Trakcie Wareckim, znalazłem 20-kilogramową bańkę z kwasem solnym, leżącą wśród gęstych krzewów. Takie rzeczy można odstawić do wyznaczonego w każdej gminie punktu [w gminie Grójec jest to Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Kobylinie - przyp.red.].


Ludzie są słabo wyedukowani w kwestii segregacji śmieci oraz tego, gdzie takie odpady wyrzucać?
Z reguły mieszkańcy, którzy zamieszkują na stałe poszczególne miejscowości, przestrzegają zasad segregacji. Natomiast jest sporo ludzi, którzy pomieszkują w domkach letniskowych, budowlańcy, robotnicy. Osoby te często nie mają na swoich działkach podpisanej umowy na odbiór odpadów i nie jest to w inny, dobry sposób zorganizowane, więc wywożą śmieci pod osłoną nocy i pozbywają się ich w dowolnym miejscu . Często przychodzą nad rzekę „imprezowicze". Robią sobie piknik i zostawiają różne śmieci. Mamy też do czynienia z pseudo-wędkarzami, którzy notorycznie zostawiają śmieci po sobie. Są to opakowania po przynętach, ale również po wódce, piwie, popularne są „piersiówki" po 100 gram. Jak sami mówią: żona nie widzi, a jak wrócę do domu, to nie poczuje. Pewnie dumni są ze swojego wędkowania... A ryby ciągle podtruwane są zapewne smaczne i zdrowe.

Jakie zagrożenia wynikają z takiego śmiecenia?
Pęknięte butelki i słoiki mogą doprowadzić zwierzęta do okaleczeń, że o bawiących się nad rzeką dzieciach nie wspomnę. Zardzewiałe żelazo też jest niebezpieczne, czy też jakaś gumowa uszczelka, bądź też torebki plastikowe, w które zwierzęta mogą się zaplątać lub zjeść to. Meble z dziecięcych „baz" nad rzeką, palety, z których wędkarze robią sobie stanowiska do wędkowania są przyczyną powstawania zatorów na rzece, prowadzących do zalewania pól uprawnych.


To ciężka praca?
Nie, to nie jest praca. Traktujemy to raczej jako nasze hobby, sposób na spędzenie wspólnego czasu. Słowem, spływając kajakiem, jednocześnie robimy coś pożytecznego.


Jakie są wasze trasy?
Kanał Czarna i dalej Zielona. Spływamy z Ławek do Piaseczna, natomiast Kraską to w zasadzie od DK 50 do Gościeńczyc, gdzie wpada do Jeziorki. Natomiast Jeziorką spływamy do Głuchowa, zaczynając ze wsi Jeziora w gminie Pniewy i dalej przez Prażmów, Łoś , Zalesie Dolne, aż do Konstancina. Wcześniej pływaliśmy z Osieczka. Mało kto wie, jak pięknie wyglądają te rezerwaty. Udało się nam w tym roku spłynąć Tarczynką do Jeziorki.


Jakieś rozwiązania na śmieci wyrzucane z mostów ?
Dwa kołki, siatka pół metra nad wodą i pod wodą to, co płynie na wierzchu, zatrzymałoby się na siatce. Trzeba jednak to ciągle czyścić, bo śmieciarze są zawzięci. Zatory z drzew są naturalnym łapaczem, jednak dużo śmieci zwyczajnie tonie, chodzi oczywiście o szklane butelki i słoiki.


Co robicie ze śmieciami ? Segregujecie je?
Jak się zbiera śmieci do worków, które mamy w kajakach, to segregacja jest raczej niemożliwa. Gabaryty dostarczamy na brzeg oddzielnie, a później zostawiamy te pełne worki i pozostałe duże śmieci. Zgłaszamy wtedy do odpowiednich służb, jak na przykład sołtys wsi. Teraz jest trochę lepiej z tą współpracą, ale kiedyś był duży problem, żeby ktoś zabrał te śmieci.
Tłumaczą to tym, że rzeki nie należą do gmin, tylko do Wód Polskich. To fakt. Wody Polskie jednak nie mają dużego funduszu i możliwości, by partycypować w kosztach sprzątania rzek. Śmieci z rzeki, lasu czy też pola zostały najczęściej zakupione w sklepie, który odprowadził podatek do skarbu państwa. Dla urzędników więc pieniądze są, ale na działalność poza urzędem brakuje.


Co zrobić, aby zwrócić większą uwagę społeczeństwa na problem zaśmiecania lasów i rzek?
Przede wszystkim, mieszkańcy powinni bardziej interesować się sprawami swojej okolicy. Jeśli są jakieś spotkania informacyjne tego typu z sołtysem, burmistrzem czy wójtem, powinni brać w nich aktywny udział, to przecież ich przestrzeń. Każdy powinien przyjechać, posłuchać i zastanowić się, czy przypadkiem nie wniósłby czegoś do tej sprawy. Może zmienić swoje nawyki? Może samemu zainicjować akcję sprzątania z sąsiadami? Na takie akcje najczęściej śmieciarze nie chodzą , zawsze czymś się wykręcą. Miłośnikom fotografii polecam polowanie na śmieciarzy z aparatem. Kiedy wybrałem się autem, aby dotrzeć na drugą stronę Jeziorki w Prażmowie, po drodze w lesie mijałem mnóstwo śmieci. Można z tym walczyć, ale tylko razem, wspólnymi siłami, bo to świadczy o wszystkich mieszkańcach i ich wychowaniu.


Dziękuje za rozmowę.