czwartek, 26 maj 2022
Mistrz Świata odwiedził młodych sportowców

Przepłynął już około 44 tys. km i właśnie zaczyna drugie okrążenie kuli ziemskiej. Pod koniec 2021 roku wywalczył złoto na pływackich mistrzostwach świata na krótkim basenie w Abu Zabi. Polak był najlepszy na 200 metrów stylem grzbietowym.

Radosław Kawęcki spotkał się z młodymi pływakami z klubu UKS Orion Grójec. W klubie sportowca mieszczącym się na terenie Krytej Pływalni „Wodnik”, sportowiec opowiadał o swojej drodze do sukcesu.

Pływa od 17 lat, co daje średnią pomiędzy 5, a 10,5 km dziennie — Jest ciężko, aczkolwiek można poznać wspaniałych ludzi i zobaczyć wiele ciekawych miejsc — opowiada młodzieży tuż przed treningiem.

Piłka i koszykówka nie dla niego

Mistrz Świata próbował też innych sportów, po 45 minutach spędzonych na boisku do piłki nożnej, stwierdził, że to nie dla niego. Potem była jeszcze lekkoatletyka, koszykówka, piłka ręczna, lecz to wszystko nie równało się z pływaniem. Pływa grzbietem od 9 roku życia – to jego główny styl. Potrafi pływać prawie wszystkimi stylami, oprócz żabki – jak przyznaje, nie potrafi i kolana nie wytrzymują.

Tam, gdzie rodzina

Kawęcki przemierza rocznie około 60, 70 tysięcy kilometrów. Zapytany o to, gdzie najlepiej się trenuje i czuje, odpowiada: Najlepiej jest tam, gdzie jest moja rodzina, nieważne w jakim mieście. Najlepszymi obiektami treningowym są te w Belek (Turcja) oraz na Teneryfie (Hiszpania) - pływasz pod gołym niebem i słońce pada prosto w twarz, jak płyniesz grzbietem.

Motywacją jest pięcioletni syn Tadzio, który kibicuje swojemu tacie z całych sił.

- Tadzio ogląda transmisje z zawodów wyłącznie, jak ja startuję. W trakcie igrzysk, kiedy był u mojej mamy, budził ją nad ranem z pytaniem: czy już tata płynie? Ja go nie nakręcam na ten sport. Ma drogę wyboru. Będzie chciał pływać to ok, na razie się pluska i sprawia mu to dużo radości.

Chwile słabości i zwątpienia

Droga Mistrza Świata nie była zawsze prosta i pełna zwycięstw. Członkowie klubu UKS Orion Grójec usłyszeli o chwilach zwątpienia, a nawet próbie rezygnacji z pływania oraz tym, że sport uczy pokory.

– Na treningach nie mogłem przyspieszyć, wyrobić się w czasie. Technika mi uciekała. Kłóciłem się z trenerem, krzyczałem, bo za wolno pływałem. Stwierdziłem, dobra już nie chcę pływać. Rzuciłem sprzętem i workiem, aby po rozmowach z trenerem i bratem stwierdzić, że ja bez tego sportu nie mogę żyć. Były takie załamania, w Rio de Janeiro mi nie poszło, do półfinału nie wszedłem. Na Mistrzostwach Świata 2017 roku też mi nie poszło, zabrakło 7 sekund do półfinału. Te dwa wyścigi nauczyły mnie pokory. Złoto, które wywalczyłem w grudniu, zdobyłem bardziej głową niż mięśniami.

Po rozmowach młodzi pływacy z Radosławem Kawęckim przenieśli się na basen, gdzie pod jego okiem rozpoczęli trening.

Poniżej fotorelacja z treningu